Sprzedaż na TEMU - Dlaczego NIE warto?
Sprzedaż na Temu kusi obietnicą dotarcia do milionów klientów, ale czy na pewno jest to opłacalny kierunek dla polskich firm? Muszę przyznać, że nawet w naszym zespole zdania na temat sprzedaży na Temu są podzielone. Część ekipy widzi w nim szansę na błyskawiczny zasięg, podczas gdy inni – w tym ja – podchodzą do tego marektplace’u z ogromną rezerwą. Dlatego w tym artykule chcę przedstawić Ci moje osobiste zdanie na temat tej platformy.
Wojciech PiszczekCEO & Founder
Pojawienie się Temu na rynku e-commerce wywołało spore zamieszanie. Niskie ceny, gigantyczne kampanie marketingowe – przyznaję, to robi wrażenie. Sam widzę, jak wielu przedsiębiorców z zaciekawieniem spogląda w stronę tej platformy, myśląc: „A może to jest ta szansa na szybki rozwój i dywersyfikację?”.
Temu to platforma zbudowana na modelu, który jest rajem dla klienta szukającego okazji, ale dla europejskiego producenta czy dystrybutora? To zupełnie inna, znacznie trudniejsza historia. Zanim zdecydujesz się postawić na nią swoje pieniądze i reputację, chcę Ci pokazać, dlaczego może to być walka, w której po prostu ciężko jest wygrać.
Czym jest platforma Temu?
Platforma Temu to internetowy marketplace, który w błyskawicznym tempie zdobył popularność na całym świecie, w tym w Polsce. Należy do chińskiego giganta PDD Holdings, tej samej firmy, która stoi za sukcesem platformy Pinduoduo w Chinach. Jej głównym znakiem rozpoznawczym są ekstremalnie niskie ceny na bardzo szeroki asortyment produktów – od elektroniki, przez modę, aż po artykuły domowe.
Sukces Temu opiera się na trzech filarach:
- Bezpośrednie źródła: Skrócenie łańcucha dostaw i pozyskiwanie produktów prosto z fabryk pozwala na oferowanie cen, z którymi tradycyjni sprzedawcy nie są w stanie konkurować.
- Agresywny marketing: Ogromne inwestycje w reklamy w mediach społecznościowych i wyszukiwarkach.
- Grywalizacja: Używanie mechanizmów gier, kuponów i ograniczonych czasowo ofert, by zachęcić do impulsywnych i częstych zakupów.
Dla kupującego jest to atrakcyjna mieszanka niskich cen i rozrywki. Jednak dla sprzedawcy ten model działania wiąże się z szeregiem wyzwań, które omówimy w kolejnych punktach.
Temu wyprzedziło Allegro w Polsce?
W branży e-commerce raport MediaPanelu traktowany jest niemal jak wyrocznia. Co miesiąc zerkamy na tabelki, analizujemy słupki i wyciągamy wnioski. Ostatnio najwięcej emocji budzi jeden wiersz – ten, w którym Temu wyprzedza Allegro pod względem liczby użytkowników.
Patrząc na dane z maja 2025 roku, widzimy, że Temu miało 19,7 miliona realnych użytkowników, a Allegro 18 milionów. Nagłówek „TEMU prześcignęło Allegro!” pisze się sam i krąży po internecie z prędkością światła. Ale czy na pewno o to w tym wszystkim chodzi?
Temu wyprzedziło Allegro w Polsce?
Skupianie się wyłącznie na liczbie użytkowników jest jak ocenianie restauracji po tym, ile osób zajrzało do menu przez szybę, a nie po tym, ile faktycznie zjadło i zapłaciło za obiad.
Te liczby z raportu mówią nam o zasięgu. Nie mówią nam jednak nic o kluczowych dla Twojego biznesu wskaźnikach:
- O wartości koszyka – Czy kupują produkt za 5 zł, czy robią regularne, przemyślane zakupy za 300 zł?
- O intencji zakupowej – Ile z tych 19 milionów osób weszło na Temu, żeby faktycznie coś kupić, a ile, żeby tylko „poklikać”, zdobyć kupon?
- O lojalności – Kto z tych użytkowników wróci za miesiąc, żeby zrobić kolejne zakupy, a kto odinstaluje aplikację po jednej, impulsywnej transakcji?
I tu dochodzimy do sedna. Model Temu opiera się na kuponach, grach, promocjach z tykającym zegarem i tanich produktach, które mają skłonić do impulsywnego kliknięcia „kup teraz”. To generuje ogromny ruch, ale czy buduje relację i prawdziwą wartość?
Z drugiej strony Allegro to synonim zaufania i codziennych zakupów. To platforma, na którą miliony Polaków wchodzą z konkretną potrzebą – kupić karmę dla psa, nową ładowarkę czy prezent urodzinowy. To ruch oparty na potrzebie i lojalności budowanej przez lata.
Dlatego pytanie nie powinno brzmieć: „kto miał więcej użytkowników?”. Prawdziwe pytanie dla Ciebie jako przedsiębiorcy brzmi: gdzie są klienci, którzy chcą kupić MÓJ produkt i są gotowi za niego zapłacić uczciwą cenę? Zasięg to jedno, ale rentowna sprzedaż i lojalni klienci to zupełnie inna, znacznie ważniejsza historia.
Patrząc całościowo, raport MediaPanelu pokazuje, że Temu wygrywa bitwę o zasięg, ale to Allegro wciąż wygrywa wojnę o zaangażowanego i wartościowego klienta. Dla sprzedawcy liczy się nie to, ilu ludzi wejdzie na stronę, ale ilu z nich dokona zakupu, jaka będzie wartość ich koszyka i czy wrócą w przyszłości. Pod tymi względami, Allegro pozostaje znacznie stabilniejszą i bardziej rentowną platformą dla poważnego biznesu w Polsce.
Sprzedaż na Temu - Perspektywa kupującego i sprzedającego
Żeby w pełni zrozumieć, dlaczego sprzedaż na Temu jest tak ryzykowna, musimy spojrzeć na tę platformę z dwóch różnych perspektyw. To, co dla jednej strony jest rajem, dla drugiej może okazać się pułapką.
Temu z perspektywy Kupującego
Dla klienta Temu jest niezwykle atrakcyjne. Dlaczego?
- Ekstremalnie niskie ceny: To główny magnes. Produkty za kilka, kilkanaście złotych, które gdzie indziej kosztują znacznie więcej, przyciągają jak nic innego.
- Grywalizacja i kupony: Zakupy na Temu to nie jest zwykła transakcja. Bonusy, kupony, oferty ograniczone czasowo, promocje – to wszystko buduje zaangażowanie i sprawia, że klienci czują, że „upolowali okazję”.
- Niekończący się wybór: To miejsce na którym można znaleźć dosłownie wszystko.
- Darmowa dostawa i zwroty: Brak dodatkowych kosztów obniża barierę wejścia i zachęca do impulsywnych zakupów bez ryzyka.
Z tej perspektywy Temu robi wszystko dobrze. Angażuje, bawi i daje poczucie oszczędności. Jeśli ten model się utrzyma, nic dziwnego, że platforma może zdominować rynek pod względem liczby użytkowników.
Temu z perspektywy Sprzedawcy
A teraz odwróćmy medal. Załóżmy, że Temu faktycznie staje się największą platformą w Polsce. Tłumy klientów walą drzwiami i oknami. Czy to oznacza sukces dla Ciebie jako polskiego producenta lub dystrybutora? Niestety, niekoniecznie. Nawet jeśli Temu wygra, Ty możesz przegrać.
To prowadzi do najważniejszego wniosku: sukces Temu i Twój sukces to dwie różne rzeczy. Celem Temu jest gigantyczny wolumen transakcji przy minimalnej cenie. Twoim celem jest rentowna sprzedaż i budowanie wartościowej marki. Te dwa cele na tej platformie są ze sobą sprzeczne.
Sprzedaż na Temu - Największe ryzyka
Brak kontroli nad ceną
To jest jedna z największych i najczęściej niezrozumianych różnic między sprzedażą na Temu a działaniem na platformach takich jak Amazon czy Allegro. Wielu przedsiębiorców zakłada, że to po prostu kolejny marketplace, gdzie wystawią swój produkt i ustalą cenę. Nic bardziej mylnego.
Kto tak naprawdę ustala cenę na Temu?
Na Allegro czy Amazonie sprawa jest prosta – to Ty, jako sprzedawca, ustalasz finalną cenę produktu dla klienta. Możesz nią zarządzać, tworzyć promocje i budować strategię cenową.
Na Temu ten model jest wywrócony do góry nogami. Ty nie ustalasz ceny detalicznej. Twoja rola sprowadza się do bycia dostawcą, który negocjuje z Temu cenę hurtową. To platforma, po zakupie towaru od Ciebie, staje się jego właścicielem i sama decyduje, za ile sprzeda go klientowi końcowemu.
Aby prościej to ująć:
Pierwszy poziom to cena bazowa (Base Price) – czyli kwota hurtowa, którą Ty, jako dostawca, otrzymujesz od Temu za swój produkt. To są jedyne pieniądze, które trafiają na Twoje konto.
Drugi poziom to cena detaliczna (Retail Price) – czyli ta, którą ostateczny klient widzi na stronie. Tę cenę ustala już wyłącznie Temu i może ją dowolnie zmieniać w zależności od swoich promocji i strategii. Nie masz na nią żadnego wpływu.
Co to oznacza w praktyce?
- Nie masz żadnego wpływu na to, jak postrzegana jest wartość Twojego produktu. Dziś Temu może go sprzedawać za 50 zł, a jutro wrzucić do promocji za 25 zł, żeby przyciągnąć ruch. Tak, Temu często dokłada do interesu, na razie skupia się na generowaniu ruchu, a nie rentowności.
- Twoja marża jest stała i często bardzo niska.
- Tracisz możliwość budowania strategii. Chcesz pozycjonować produkt jako premium? Niemożliwe, jeśli platforma mocno rotuje cenami.
Zagrożenie dla Twoich kanałów B2B
Wielu producentów, z którymi rozmawiam, opiera swój biznes nie tylko na sprzedaży detalicznej, ale również na sieci partnerów B2B – mniejszych sklepów, lokalnych dystrybutorów czy hurtowni. To stabilny i przewidywalny kanał sprzedaży.
Wyobraź sobie taką sytuację: masz stałego klienta B2B, Pana Marka, który prowadzi sieć małych sklepów z artykułami do domu. Co miesiąc kupuje od Ciebie 100 sztuk Twojego flagowego produktu, powiedzmy – designerskiej lampki. Płaci Ci za nią 40 zł netto za sztukę. To dla Ciebie stały, pewny przychód. Pan Marek w swoich sklepach, po doliczeniu swojej marży i podatków, sprzedaje ją za 75 zł brutto.
Wszystko działa świetnie, dopóki pewnego dnia pan Marek (albo co gorsza, jego klient!) nie znajduje tej samej lampki na Temu.
Cena? 35 zł. I to brutto.
Co robi pan Marek? Dzwoni do Ciebie. I nie jest to miła rozmowa.
"Jak to jest możliwe?" – pyta. "Sprzedajesz mi produkt za 40 zł netto, a na Temu jest on dostępny dla każdego za 35 zł brutto? "
Ty próbujesz tłumaczyć, że to nie Ty ustalasz cenę na Temu, że to skomplikowany model, że jesteś tylko dostawcą... ale z perspektywy pana Marka to nie ma znaczenia. Widzi tylko jedno: produkt, który od Ciebie kupuje, jest sprzedawany detalicznie taniej, niż on sam płaci za niego w hurcie. Zaufanie znika w sekundę.
Jakie są konsekwencje?
- Pan Marek przestaje od Ciebie kupować. Właśnie straciłeś stabilne zamówienia na 100 lampek miesięcznie.
- Podcinasz gałąź, na której siedzisz. Niszczysz swój własny, rentowny kanał dystrybucji na rzecz anonimowych, niskomarżowych transakcji na platformie, której nie kontrolujesz.
W ten sposób możesz niechcący zniszczyć swoje własne, budowane latami kanały dystrybucji. To jest cena braku kontroli, której często nie wlicza się do początkowych kalkulacji.
Wiem, ten przykład jest mocny i trochę przejaskrawiony. Użyłem go celowo, aby zilustrować, jak istotne jest strategiczne planowanie i przewidywanie długofalowych skutków pozornie prostych decyzji.
Ekstremalna konkurencja cenowa, którą ciężko wygrać
Na tej platformie nie konkurujesz z inną firmą z Polski czy nawet z Europy. Konkurujesz bezpośrednio ze źródłem – z chińskimi producentami i fabrykami.
To tak, jakbyś na ringu stanął do walki z przeciwnikiem, który ma dwie rękawice, podczas gdy Tobie związano jedną rękę za plecami. Twoją „związaną ręką” są wszystkie koszty, które jako europejska firma musisz ponieść.
Pomyśl o tym: do ceny swojego produktu musisz doliczyć koszty importu, cło, podatek VAT, marketing, pensje pracowników, ZUS, czynsz za magazyn i oczywiście swoją marżę. To wszystko składa się na Twoją finalną, uczciwą cenę.
Tymczasem fabryka, która dostarcza towar do Temu, omija większość tych pośrednich etapów. Sprzedaje produkt po koszcie produkcji z minimalnym narzutem. Temu, dzięki ogromnej skali, organizuje logistykę i sprzedaje go dalej po cenie, która dla Ciebie jest często niższa niż cena, za którą sam kupujesz towar.
W efekcie wchodzisz w wojnę cenową, której matematycznie nie jesteś w stanie wygrać. To wyścig na dno, w którym jedynym zwycięzcą jest platforma, a Ty ryzykujesz sprzedażą bez marży lub nawet ze stratą. To nie jest strategia na budowanie stabilnego biznesu.
Ryzyko utraty wizerunku Twojej marki
Twój wizerunek i reputacja marki to kapitał, który budujesz latami. To zaufanie klientów, postrzeganie jakości i obietnica, którą składasz. Wejście na Temu może ten kapitał bardzo szybko zniszczyć.
Wyobraź sobie, że produkujesz wysokiej jakości, rzemieślnicze meble. Czy wystawiłbyś je na sprzedaż w tanim dyskoncie, na jednej palecie obok plastikowych gadżetów i masowej chińszczyzny? Oczywiście, że nie. Bo miejsce, w którym sprzedajesz, mówi o Twoim produkcie tyle samo, co on sam.
Dokładnie tak samo jest w internecie.
Temu, w świadomości klientów, jest właśnie takim cyfrowym dyskontem. To platforma kojarzona z ultratanimi produktami, okazjami i zakupami impulsywnymi, a nie z jakością i zaufaniem.
Wstawiając tam swój produkt, nawet jeśli jest on świetnej jakości, komunikujesz rynkowi, że Twoja marka należy do tego samego, „taniego” świata. Twoja starannie budowana marka premium ląduje na jednej półce z produktami za kilka złotych, często o wątpliwej jakości. Ryzykujesz, że klienci zaczną utożsamiać Cię z masową, niskogatunkową produkcją z Chin.
Kiedy warto sprzedawać na TEMU?
W mojej ocenie wejście na Temu warto rozważyć tylko w kilku bardzo konkretnych, taktycznych sytuacjach, a nie jako fundament strategii sprzedaży. Oto przykładowe:
Sprzedajesz "drobnice"
Każdy, kto sprzedaje na Allegro, zna ten ból. Masz w ofercie świetny, niedrogi produkt – etui na telefon za 20 zł, specjalistyczny kabel za 30 zł, czy foremkę do ciasta za 20 zł. To tak zwana „drobnica”. I właśnie tutaj, w segmencie tanich produktów, Allegro ma ogromny problem, który Temu bezwzględnie wykorzystuje. To jest ten obszar, w którym najwięcej klientów ucieka właśnie z Allegro do Temu.
Spójrzmy na matematykę z perspektywy klienta na Allegro. Chce on kupić Twoje etui za 25 zł. Ale żeby je dostać, musi doliczyć koszt wysyłki, bo nie łapie się na darmową dostawę w ramach Smart! (która, przypomnijmy, startuje od 45 zł przy dostawie do automatu paczkowego).
Nagle z 25 zł robi się 40 zł. Prawie podwójna cena! Kto by chciał tyle płacić?
Jako sprzedawca stajesz przed wyborem:
- Albo liczysz na to, że klient dokupi coś jeszcze, żeby dobić do progu Smart! (a często tego nie robi, bo potrzebuje tylko jednej, konkretnej rzeczy),
- Albo podnosisz cenę do 45zł do Smarta i liczysz, że jakościowo się obroni,
- Albo sam próbujesz wziąć na siebie koszt wysyłki, co przy tak tanim produkcie jest czystą stratą i biznesowo nie ma żadnego sensu.
I w tym momencie wchodzi Temu, całe na biało. Ten sam klient wchodzi na Temu i widzi podobne etui. Cena? Pewnie znacznie niższa, powiedzmy 10 zł. Klient płaci 10 zł i za kilka dni ma produkt w domu.
To jest właśnie ten segment, w którym klienci masowo uciekają z Allegro do Temu. Dla kupującego, który potrzebuje jednej, taniej rzeczy, oferta Temu jest po prostu bezkonkurencyjna pod względem wygody i finalnego kosztu. To pięta achillesowa Allegro.
Sprzedajesz produkty generyczne bez marki
Jeśli sprzedajesz proste, masowe towary (np. jednorazowe gadżety, podstawowe akcesoria), gdzie jedynym kryterium zakupu jest cena, a marka nie ma żadnego znaczenia, to warto rozważyć wejście na Temu. Musisz być jednak gotów na ogromną konkurencję.
Podsumowanie
Na koniec chcę postawić sprawę jasno – czy to oznacza, że żaden polski sprzedawca nie odniesie sukcesu na Temu? Oczywiście, że nie. Z pewnością znajdą się firmy, które odnajdą tam swoją niszę. Moim celem nie było całkowite skreślenie tego marketplace’u ale zaznaczenie ryzyk. Jako polski producent czy właściciel marki – musisz zadać sobie pytanie: czy gra jest warta świeczki?
Odpowiedź nie jest ani prosta, ani uniwersalna. Zależy wyłącznie od Ciebie, Twoich celów i strategii.
Jeśli chcesz dowiedzieć się, które rynki i marketplace'y mają największy potencjał dla Twoich produktów, umów się na bezpłatną konsultację, a my pomożemy Ci wybrać najlepszą i najbezpieczniejszą drogę do rozwoju Twojego biznesu.
Czy ten artykuł był pomocny?
Średnia ocena 4.4 / 5 — 8 głosów

Autor
Wojciech Piszczek
CEO & Founder
W e-commerce działam od ponad dekady. Specjalizuję się w ekspansji na zagraniczne platformy Marketplace (m.in. Amazon, eBay, Kaufland, eMag). Moje doświadczenie obejmuje pełen proces sprzedażowy: od strategii, przez logistykę, aż po marketing i optymalizację konwersji. Pomagam firmom nie tylko wejść na nowe rynki, ale przede wszystkim efektywnie skalować na nich sprzedaż, unikając kosztownych błędów początkującego.














