Von Halsky AI od InPostu: Rewolucja czy chwilowy szum?
Von Halsky to najnowszy i niezwykle głośny projekt Rafała Brzoski, który opierając się na sztucznej inteligencji, ma całkowicie zmienić sposób, w jaki Polacy robią zakupy w internecie. Z tego artykułu dowiesz się, czym dokładnie jest ten wirtualny asystent wbudowany w aplikację InPost, jak działa z perspektywy klienta i czy faktycznie ma szansę zrewolucjonizować nasz rynek e-commerce. Przeanalizuję dla Ciebie, co ten projekt oznacza dla nas – sprzedawców, czy obietnica braku prowizji utrzyma się na dłużej oraz dlaczego ten pomysł budzi we mnie tyle samo ekscytacji, co zawodowych wątpliwości.
Wojciech PiszczekCEO & Founder
Rafał Brzoska i InPost wypuścili właśnie wirtualnego psa, który ma za nas robić zakupy. Nazywa się Von Halsky. Wielkie nagłówki w internecie już teraz krzyczą o "AI shoppingu", wielkiej rewolucji i detronizacji Allegro.
Jako sprzedawcy, codziennie walczymy o uwagę klienta. Inwestujemy w pozycjonowanie, piękne zdjęcia, dopieszczamy parametry. I nagle słyszymy, że jakiś AI-piesek ma to wszystko po prostu zignorować i podać klientowi finalny produkt na tacy. Czy to w ogóle ma prawo wypalić? Czy my, sprzedawcy, powinniśmy zacząć nerwowo obgryzać paznokcie, czy raczej przygotować się na mądre rozdanie nowych kart? Zapraszam do lektury, bo sprawa jest wyjątkowo świeża, gorąca i... dość kontrowersyjna!
Von Halsky - co to w ogóle jest za projekt?
Zacznijmy od podstaw. Czym do cholery jest ten cały Von Halsky? To najnowsze dziecko Rafała Brzoski i InPostu. Mówiąc najprościej: to Twój osobisty, wirtualny asystent zakupowy napędzany sztuczną inteligencją. Mieszka sobie w aplikacji InPost Mobile pod ikonką sympatycznego pieska.
Spójrzmy na to z perspektywy kontrastu. Jak do tej pory wyglądała norma zakupów w sieci? Wchodzisz na popularny marketplace. Wpisujesz w wyszukiwarkę „czarna kurtka zimowa”. Platforma wypluwa Ci w twarz 40 000 wyników. Zaczynasz żmudne przeklikiwanie filtrów. Ustawiasz rozmiar, materiał, cenę, czas dostawy. Przeglądasz setki miniatur. Mijają dwie godziny, masz całkowity mętlik w głowie.
A teraz wyobraź sobie zupełnie inną sytuację. Wchodzisz do aplikacji InPostu i klikasz ikonę psa. Mówisz lub piszesz na czacie: „Potrzebuję bardzo ciepłej, czarnej kurtki na zimę, koniecznie z dużym kapturem, tak do 300 złotych”. I tyle.
Asystent w ułamku sekundy przeszukuje oferty od ponad 4000 zweryfikowanych sprzedawców. W tym gronie są już wielkie sklepy, takie jak x-kom, Modivo czy RTV Euro AGD. Von Halsky wybiera dla Ciebie najlepsze opcje. Zwraca uwagę na cenę, jakość i najszybszą dostawę do Paczkomatu. Wraca z gotowym wynikiem i kładzie go przed Tobą na wirtualnej tacy. Wybierasz produkt, płacisz jednym kliknięciem przez InPost Pay i gotowe. Nawet nie musisz wpisywać adresu dostawy.
Cały proces zakupowy, od pomysłu, przez wyszukiwanie, aż po płatność i śledzenie paczki - zamyka się w jednej małej aplikacji na telefonie.
Brzoska ogłosił koniec ery przeglądania i scrollowania stron. Zaczynamy erę inteligentnych agentów. Asystent AI ma po prostu „wywąchać” najlepsze okazje. Z perspektywy przeciętnego Kowalskiego, który nie lubi tracić czasu w internecie, to brzmi absolutnie genialnie. Zero wysiłku, maksimum efektu. Pytanie jednak, co to oznacza dla nas? Dla producentów i sprzedawców, którzy do tej pory inwestowali tysiące złotych w pozycjonowanie swoich ofert na pierwszej stronie Allegro czy Amazona?
Sprawa jest poważna, dlatego weźmy to na warsztat.
Jak działa w praktyce asystent Von Halsky?
Jak działa w praktyce asystent Von Halsky?
Żeby dobrze zrozumieć ten mechanizm, wyobraź sobie, że masz prywatnego asystenta. Takiego bardzo szybkiego i posłusznego pracownika, który biega za Ciebie po galeriach handlowych.
Jak to wygląda krok po kroku?
Wchodzisz do aplikacji InPost. Dokładnie tej samej, w której codziennie sprawdzasz, czy Twoja paczka już czeka w Paczkomacie. Na ekranie wita Cię ikonka wirtualnego psa. To właśnie nasz Von Halsky.
Zamiast przeklikiwać się przez kategorie, po prostu do niego piszesz. Albo jeszcze prościej – mówisz! Zwykłym, ludzkim głosem. Przykładowo: "Szukam prezentu dla 5-letniego siostrzeńca, uwielbia dinozaury i klocki, mój budżet to 150 złotych. Aha, i musi być u mnie na jutro!".
I co się dzieje dalej?
Zastanówmy się, jak to wygląda zazwyczaj. Normalnie w tym momencie masz otwarte 15 zakładek w przeglądarce przeglądając różne marketplace'y. Masz przekrwione oczy od czytania opisów, pot na czole i puls jak po podwójnym espresso, próbując ustalić, czy ten konkretny plastikowy tyranozaur to na pewno to, czego szukasz.
Tutaj sprawa wygląda inaczej. Sztuczna inteligencja w ułamek sekundy "przegryza się" przez oferty tysięcy sklepów. Von Halsky wraca do Ciebie na czacie z gotowym rozwiązaniem i mówi: "Proszę bardzo. Znalazłem świetny zestaw klocków z dinozaurem za 139 zł. Sprzedawca ma super opinie, a jeśli zdecydujesz się teraz, paczka będzie w Twoim Paczkomacie jutro rano".
Brzmi jak bajka? To teraz najlepsza część - płatność.
Kupując w klasycznym e-sklepie, musisz przejść drogę przez mękę. Dodajesz towar do koszyka. Przechodzisz do kasy. Wpisujesz imię, nazwisko, maila, numer telefonu. Wybierasz dostawę. Na koniec logujesz się do banku. Po drodze zaznaczasz jeszcze ze trzy zgody i akceptujesz regulamin, którego oczywiście nikt nigdy w historii internetu nie przeczytał od deski do deski.
Z Von Halskym robisz jedno kliknięcie.
Cały system opiera się na genialnej w swojej prostocie usłudze InPost Pay. Ponieważ w aplikacji masz już przypisaną kartę płatniczą i swój domyślny Paczkomat, proces transakcji właściwie nie istnieje. Klikasz przycisk i gotowe. Pieniądze pobrane, paczka rusza w drogę. Możesz zrobić te zakupy w 10 sekund, czekając na zielone światło na przejściu dla pieszych.
Von Halsky a tradycyjne platformy marketplace
No dobrze, wiemy już, jak to wygląda od strony kupującego. Ale co to oznacza dla nas, czyli ludzi stojących po drugiej stronie barykady? Zderzmy ze sobą dwa światy: tradycyjne marketplace’y i nowego asystenta AI.
Zastosujmy prostą analogię.
Tradycyjne platformy, takie jak Allegro czy Amazon, to gigantyczne, tętniące życiem hipermarkety. Jako sprzedawca wynajmujesz tam półkę. Żeby klient Cię zauważył, musisz postawić wielki, świecący neon. Inwestujesz w pozycjonowanie. Pompujesz tysiące złotych w kampanie Allegro Ads czy Amazon PPC. Robisz wszystko, żeby znaleźć się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania, bo przecież nikt normalny nie zagląda na czwartą stronę. Na Allegro walczysz ceną i miniaturką, na Amazonie dopieszczasz każdy punkt w opisie, żeby algorytm Cię polubił.
A Von Halsky? Von Halsky to Twój osobisty, bardzo dyskretny lokaj.
Klient wysyła tego lokaja na zakupy. Lokaj wraca i mówi: "Panie, oto najlepszy produkt". I daje mu tylko jeden, maksymalnie dwa linki.
Widzicie tę subtelną, ale brutalną różnicę? Tutaj nie ma pierwszej strony wyników wyszukiwania. Nie ma strony drugiej, trzeciej ani dziesiątej. Znika cała ta piękna, wizualna witryna, nad którą my sprzedawcy, tak bardzo pracujemy. Znika przestrzeń na to, żeby klient po drodze skusił się na coś z zakładki "inni kupili również".
To rodzi gigantyczne wyzwanie. Skoro ostateczną decyzję o tym, co pokazać klientowi, podejmuje sztuczna inteligencja InPostu, to jak my mamy na nią wpłynąć?
Do tej pory optymalizowaliśmy oferty pod wyszukiwarki, a jak zoptymalizować ofertę pod wirtualnego psa? Zaraz dojdziemy do momentu, w którym zamiast zatrudniać specjalistów od e-commerce i kampanii reklamowych, będziemy się zastanawiać, czy da się przekupić algorytm wirtualną kością, żeby przyniósł klientowi akurat naszą ofertę. Brzmi absurdalnie? Może trochę, ale taka jest nowa rzeczywistość.
Von Halsky omija cały ten marketingowy szum i kieruje się twardymi danymi: dobrą ceną, rzetelnością sprzedawcy i najszybszą dostawą. Dla tradycyjnych platform, które żyją z tego, że my sprzedawcy, płacimy im krocie za wyróżnienia i reklamy, taki model to solidny pstryczek w nos. InPost mówi wprost: koniec z przepłacaniem za bycie na szczycie listy. Liczy się konkret.
Tylko czy ten konkret wystarczy, żeby zdetronizować gigantów? Przejdźmy do najważniejszego
Czy projekt Von Halsky faktycznie wygryzie Allegro z rynku?
Wielu „ekspertów” w internecie już teraz wieszczy koniec Allegro. Krzyczą w nagłówkach, że InPost zrewolucjonizuje rynek z dnia na dzień, a tradycyjne platformy mogą powoli gasić światło i zwijać manatki. Bądźmy jednak szczerzy. Z mojego punktu widzenia jako praktyka e-commerce... to gruba przesada.
Zastosujmy tu prostą obserwację. Zmienić przyzwyczajenia zakupowe Polaków w kilka miesięcy? To trochę tak, jakbyś poszedł na tradycyjne, polskie wesele i zamiast wódki i tortu, zaproponował wujkowi z wąsem szoty z jarmużu. Dlaczego? No bo przecież są "szybsze w spożyciu, bardziej nowoczesne i efektywniejsze dla zdrowia". Życzę powodzenia. Nawyki konsumenckie buduje się latami. A Allegro jest z nami od ponad dwóch dekad! Dla wielu Polaków wyszukiwarka na Allegro to wręcz synonim internetu. Kiedy chcemy coś kupić, po prostu tam wchodzimy. To nasz cyfrowy, wrośnięty w mózg nawyk.
Pamiętajmy o jednej bardzo ważnej rzeczy. My, jako ludzie, po prostu lubimy kupować.
Lubimy cały ten proces. Lubimy scrollować, oglądać dziesiątki zdjęć i czytać opinie. Nawet te absurdalne w stylu: "Paczka przyszła pognieciona, a kurier brzydko pachniał, ale sam produkt super – daję dwie gwiazdki". Lubimy otworzyć piętnaście zakładek w przeglądarce, żeby udowodnić sobie, że jesteśmy rekinami biznesu i znaleźliśmy ofertę tańszą o całe 50 groszy. To daje nam poczucie kontroli. Mamy wrażenie, że dokonaliśmy najlepszego wyboru.
A co robi Von Halsky? Zabiera nam tę całą zabawę. Mówisz, czego chcesz, i dostajesz jeden wynik na tacy. Koniec. Szybko i bezemocjonalnie.
Dla części z nas, szczególnie przy szybkich, nudnych i powtarzalnych zakupach, to będzie genialne rozwiązanie. Zabrakło Ci kapsułek do zmywarki, pampersów albo karmy dla psa? Klikasz, piesek InPostu robi swoje i temat z głowy.
Ale wyobraź sobie, że kupujesz nowy telewizor, wózek dla dziecka albo wymarzoną kurtkę na zimę. Naprawdę chcesz, żeby algorytm zdecydował za Ciebie w ułamku sekundy? Nie. Chcesz mieć wybór. Chcesz poczuć ekscytację z poszukiwań.
Dlatego powiem to wprost: Allegro może spać spokojnie. Von Halsky to świetny bajer i niezwykle innowacyjne narzędzie. Na pewno uszczknie dla siebie kawałek tortu. Zdobędzie grupę młodych, zabieganych fanów, którzy cenią swój czas ponad wszystko. Jednak żeby wygryźć z rynku takiego giganta? Na to potrzeba nie miesięcy, ale długich lat mozolnej walki z naszą ludzką, upartą naturą. Zmiana oprogramowania w telefonie jest prosta. Zmiana "oprogramowania" w głowach klientów to zupełnie inna liga.
Brak prowizji na start – dlaczego Von Halsky tak mocno kusi sprzedawców?
Co jest dzisiaj największym koszmarem każdego sprzedawcy e-commerce? Oczywiście, że rosnące koszty.
Płacisz prowizję od sprzedaży. Potem płacisz prowizję od kosztów wysyłki. A na sam koniec i tak musisz wydać małą fortunę na reklamy, żeby w ogóle ktoś ten Twój produkt zobaczył na pierwszej stronie. Czasami dochodzimy do takiego absurdu, że siadasz wieczorem nad Excelem, patrzysz na te wszystkie cyferki i zastanawiasz się, czy Ty w ogóle jeszcze prowadzisz własną firmę, czy może jesteś już po prostu pełnoetatowym wolontariuszem pracującym na zysk platformy sprzedażowej.
I nagle wchodzi on. Cały na biało. Rafał Brzoska ze swoim wirtualnym psem. I rzuca magiczne hasło: „Brak prowizji od sprzedaży”.
Nic dziwnego, że sprzedawcy rzucili się na to ogłoszenie jak wygłodniałe wilki. W dobie cienkich jak papier marż, platforma, która nie zabiera Ci 10% czy 15% zysku na dzień dobry, brzmi jak oaza na pustyni. Von Halsky bardzo mocno kusi, bo oferuje powrót do czasów, w których to my decydowaliśmy o tym, ile zarabiamy na własnym produkcie.
Ale zejdźmy na ziemię. Musimy włączyć myślenie strategiczne.
Rafał Brzoska to genialny wizjoner i twardy gracz, a nie Święty Mikołaj, który rozdaje prezenty e-commerciakom. Dlaczego teraz to wszystko jest za darmo? To stary jak świat, klasyczny model budowania masy krytycznej.
InPost po prostu pilnie potrzebuje tysięcy sklepów w swojej bazie. Von Halsky musi mieć ogromny wybór asortymentu, żeby popisywać się przed klientami swoją szybkością i skutecznością. Brzoska musi nas tam wciągnąć, a najlepszym lepem na sprzedawcę jest hasło "za darmo".
To trochę jak z początkami Netflixa. Pamiętacie? Na początku abonament kosztował grosze, a jednym kontem dzieliła się cała klatka schodowa i pół rodziny z drugiego końca Polski. Wszyscy byli szczęśliwi. A jak już się uzależniliśmy od seriali na żądanie... no cóż, cennik szybko został urealniony.
Z Von Halskym będzie dokładnie tak samo. Prędzej czy później ten darmowy okres próbny się skończy. Algorytmy będą kosztować. Być może pojawią się abonamenty dla sprzedawców, a może sztuczna inteligencja zacznie brać opłaty za to, że to właśnie Twój produkt podsunie klientowi pod nos jako ten "najlepszy".
Jaki z tego wniosek dla nas? Czy warto w to wchodzić? Absolutnie tak! Trzeba doić tę krowę, dopóki daje darmowe mleko. Jeśli możesz sprzedawać i zachować 100% marży - rób to. Testuj, integruj się z InPost Pay i korzystaj z darmowego ruchu. Ale błagam, nie buduj na tym całej swojej długoterminowej strategii finansowej, wierząc, że ten piesek zawsze będzie pracował dla Ciebie za miskę wirtualnej wody. To się kiedyś skończy.
Podsumowanie
Każda nowość na rynku e-commerce budzi spore emocje, a projekt Rafała Brzoski to bez wątpienia bardzo odważny i innowacyjny ruch. Czas pokaże, czy polscy klienci faktycznie polubią robienie zakupów przez wirtualny czat, czy jednak z przyzwyczajenia zostaną przy starym, dobrym przewijaniu tysięcy ofert na platformach aukcyjnych. My w Raise Your Sales na pewno będziemy trzymać rękę na pulsie, bo w sprzedaży online zasada jest prosta: kto nie śledzi trendów i się nie rozwija, ten się cofa.
Zamiast jednak panikować przed nowym asystentem AI i zastanawiać się, czy zabierze Ci klientów, upewnij się najpierw, że Twoja sprzedaż na obecnych platformach działa tak, jak powinna. Jeśli masz wrażenie, że Twoje oferty na Amazonie czy Allegro mogłyby generować znacznie więcej zysku, ale nie wiesz, gdzie uciekają Ci pieniądze - nie zostawiaj tego losowi. Umów się na naszą bezpłatną konsultację. Przeanalizujemy Twoje produkty, znajdziemy wąskie gardła i pokażemy Ci, jak mądrze oraz bezpiecznie skalować Twój biznes. Bez zgadywania, za to z konkretnym planem!
Czy ten artykuł był pomocny?
Średnia ocena 4.9 / 5 — 33 głosów

Autor
Wojciech Piszczek
CEO & Founder
W e-commerce działam od ponad dekady. Specjalizuję się w ekspansji na zagraniczne platformy Marketplace (m.in. Amazon, eBay, Kaufland, eMag). Moje doświadczenie obejmuje pełen proces sprzedażowy: od strategii, przez logistykę, aż po marketing i optymalizację konwersji. Pomagam firmom nie tylko wejść na nowe rynki, ale przede wszystkim efektywnie skalować na nich sprzedaż, unikając kosztownych błędów początkującego.













